Krótka odpowiedź: w większości przypadków WordPress. Dla strony firmowej, wizytówki, bloga czy typowego sklepu jest szybszy do wdrożenia, tańszy w starcie i — co ważniejsze — zostawia Cię z systemem, w którym sam zmienisz tekst i dodasz zdjęcie. Kod pisany od zera wygrywa wtedy, gdy strona przestaje być stroną i staje się narzędziem: gdy ma liczyć, rezerwować, integrować się z Twoim systemem albo działać w sposób, którego żadna wtyczka nie przewidziała.
Cała reszta tego tekstu to rozwinięcie tych dwóch zdań — kiedy dokładnie który wybór ma sens, ile realnie kosztuje różnica i o co zapytać wykonawcę, zanim podpiszesz.
Dlaczego trudno o uczciwą odpowiedź
Zadaj to pytanie dziesięciu wykonawcom, a dziewięciu odpowie tak, jak im wygodnie. Agencja, która ma trzech wtyczkowych specjalistów, powie Ci, że WordPress obsługuje 40% internetu i nie ma sensu wymyślać koła na nowo. Software house, który żyje z godzin programistów, powie, że WordPress jest wolny, dziurawy i „nieprofesjonalny”. Obaj mówią prawdę wybiórczo — po prostu sprzedają to, co potrafią.
Ja robię jedno i drugie. Sklep z ceramiką bolesławiecką postawiłem na WooCommerce, bo klientka miała codziennie dodawać produkty i nie chciała do tego programisty. Stronę gabinetu stomatologicznego napisałem od zera w HTML-u, CSS-ie i JavaScripcie, bo liczyła się szybkość i dziesięć podstron usługowych bez żadnego zaplecza do zarządzania. Nie mam interesu w bronieniu jednej opcji, więc poniżej jest to, co naprawdę myślę.
Czym się właściwie różnią
WordPress to gotowy system zarządzania treścią. Dostajesz panel administracyjny, w którym dodajesz podstrony i wpisy, oraz motyw, który odpowiada za wygląd. Funkcje dokłada się wtyczkami — formularz kontaktowy, sklep, galeria, baner cookies. Kod pisze się tylko tam, gdzie gotowe rozwiązanie nie wystarcza.
Strona pisana od zera to kod tworzony pod konkretny projekt. Nie ma panelu, chyba że ktoś go dopisze. Nie ma wtyczek, więc każda funkcja powstaje osobno. W zamian nie ma też ani grama kodu, którego nie potrzebujesz.
To rozróżnienie ma jedną praktyczną konsekwencję, która przesądza o wyborze częściej niż wszystko inne: czy chcesz sam edytować stronę, czy wolisz kogoś o to prosić.
Kiedy WordPress jest lepszym wyborem
Gdy treść ma się zmieniać. Nowa usługa, aktualizacja cennika, wpis na bloga, zdjęcia z realizacji — jeśli robisz to raz w miesiącu, potrzebujesz panelu. Bez niego każda literówka to mail do wykonawcy i czekanie.
Gdy sprzedajesz online. WooCommerce ma za sobą lata rozwoju, gotowe integracje z Przelewy24, InPostem i księgowością. Napisanie tego od zera oznacza budowanie od nowa koszyka, płatności, zwrotów i podatków — czyli miesiące pracy nad czymś, co jest już zrobione i przetestowane.
Gdy budżet jest ograniczony, a strona ma powstać szybko. Prosta wizytówka na WordPressie to kwestia dwóch–czterech tygodni. Ten sam efekt w kodzie od zera to znacznie więcej czasu przy tym samym rezultacie wizualnym.
Gdy zależy Ci na wyjściu awaryjnym. WordPress zna tysiące osób w Polsce. Jeśli nasza współpraca się skończy, znajdziesz kogoś, kto przejmie stronę bez przepisywania jej od nowa. Autorski kod potrafi być pułapką — o tym za chwilę.
Gdy potrzebujesz standardowych rzeczy. Formularze, newsletter, wielojęzyczność, rezerwacja terminu, zgodność z RODO. To wszystko istnieje, działa i jest utrzymywane przez ludzi, którzy robią tylko to.
Kiedy kod od zera ma przewagę
Gdy strona ma coś liczyć albo prowadzić proces. Kalkulator wyceny, konfigurator produktu, panel do zarządzania zleceniami, system rezerwacji z Twoimi regułami. Da się to czasem posklejać wtyczkami, ale wychodzi konstrukcja, w której nikt nie wie, co się zepsuje po aktualizacji.
Gdy musisz zintegrować się z tym, czego już używasz. Magazyn, ERP, system w firmie klienta, API dostawcy. Tutaj wtyczka albo nie istnieje, albo robi 70% tego, czego potrzebujesz — a te brakujące 30% i tak wymaga programisty.
Gdy szybkość jest krytyczna i wiadomo, po co. WordPress da się przyspieszyć i większość „wolnych” stron na nim jest wolna z powodu przeładowanego szablonu, nie samego systemu. Ale jeśli konkurujesz o setne sekundy, kod pisany pod projekt nie ma balastu, którego nie da się usunąć.
Gdy to, co budujesz, nie jest już stroną. Aplikacja webowa dla zespołu, narzędzie wewnętrzne, produkt, który klienci mają obsługiwać na co dzień. Wtedy pytanie „WordPress czy nie” po prostu nie ma sensu — to jest inna kategoria projektu.
Cztery mity, które przeszkadzają w decyzji
„WordPress jest wolny.” Wolne są motywy uniwersalne, które ładują pięćdziesiąt plików, żeby wyświetlić trzy sekcje. Sam WordPress to kilkanaście milisekund po stronie serwera. Różnica między dobrze a źle zbudowaną stroną na WordPressie jest większa niż różnica między WordPressem a kodem od zera.
„WordPress jest niebezpieczny.” Statystycznie tak, ale nie dlatego, że system jest dziurawy. Włamania idą przez nieaktualizowane wtyczki i słabe hasła. Strona z regularnymi aktualizacjami i kopiami zapasowymi jest bezpieczna — i to jest dokładnie to, za co się płaci przy opiece nad stroną.
„Strona od zera ma lepsze SEO.” Google nie sprawdza, w czym stronę napisano. Sprawdza, co się na niej znajduje, jak szybko się ładuje i czy da się ją zaindeksować. Jedno i drugie może być pod tym względem świetne albo fatalne.
„Na WordPressie wszystko zrobisz wtyczką.” Zrobisz, tylko każda wtyczka to kod, który ktoś musi utrzymywać, i kolejne pliki ładowane przy każdym wejściu. Strona z trzydziestoma wtyczkami jest trudniejsza w utrzymaniu niż strona z pięcioma i dwustoma linijkami własnego kodu.
Porównanie w pięciu punktach
| WordPress | Kod od zera | |
|---|---|---|
| Czas wdrożenia | krótszy, gotowe fundamenty | dłuższy, wszystko powstaje od nowa |
| Kto edytuje treść | Ty, w panelu | wykonawca, chyba że dopisze panel |
| Koszt startowy | niższy próg wejścia | wyższy, rośnie z liczbą funkcji |
| Koszt utrzymania | aktualizacje wtyczek i systemu | mniej rzeczy do aktualizowania |
| Zmiana wykonawcy | łatwa, WordPressa zna wielu | trudniejsza, ktoś musi wejść w kod |
Konkretne widełki cenowe rozpisałem w osobnym tekście — ile kosztuje strona internetowa i od czego ta cena zależy.
Czego nie widać w wycenie
To jest część, o której mało kto mówi przed podpisaniem, a która decyduje o tym, czy za dwa lata będziesz zadowolony.
Kto ma dostępy. Do hostingu, do domeny, do panelu. Jeśli wykonawca trzyma je „u siebie, żeby było wygodniej”, to nie jest wygoda — to jest Twoja strona na cudzym kluczyku. Powinieneś dostać wszystko przy przekazaniu projektu, niezależnie od technologii.
Kto to utrzyma, gdy wykonawcy zabraknie. Przy WordPressie odpowiedź brzmi: prawie każdy. Przy autorskim kodzie zależy, czy jest napisany czytelnie i w popularnej technologii, czy w czyimś prywatnym frameworku bez dokumentacji. Pytanie „w czym to będzie napisane” jest ważniejsze, niż się wydaje.
Co się dzieje po uruchomieniu. Strona nie jest przedmiotem, który raz się kupuje i zapomina. WordPress dostaje aktualizacje, certyfikaty wygasają, formularze potrafią przestać wysyłać wiadomości bez żadnego ostrzeżenia. Kod od zera wymaga mniej, ale nie zera.
Trzy pytania do wykonawcy
Niezależnie od tego, którą opcję rozważasz, zadaj te trzy — odpowiedzi powiedzą Ci więcej niż całe portfolio.
- W czym to będzie napisane i dlaczego akurat w tym? Jeśli odpowiedź brzmi „bo tak robimy wszystko”, to nie jest odpowiedź.
- Co dokładnie dostaję przy przekazaniu? Powinno paść: dostępy do hostingu, domeny i panelu, kod, kopia zapasowa.
- Co się dzieje miesiąc po uruchomieniu? Czy jest okres poprawek, czy każda literówka to nowa wycena.
Jak to wygląda u mnie
Nie zaczynam od technologii, tylko od pytania, co ta strona ma robić i kto będzie ją obsługiwał na co dzień.
Przy stronie gabinetu stomatologicznego treść była ustalona raz i nie miała się zmieniać, a liczyła się szybkość — napisałem ją od zera w HTML-u, CSS-ie i JavaScripcie. Przy sklepie z ceramiką bolesławiecką właścicielka dodaje produkty sama i codziennie — WooCommerce był jedynym sensownym wyborem, a własny kod poszedł tam, gdzie gotowe rozwiązania nie wystarczały: w konfigurację napisu na produkcie i integrację z paczkomatami.
Zdarza mi się też odradzić projekt. Jeśli potrzebujesz jednej podstrony z kontaktem i godzinami otwarcia, a masz już wizytówkę Google, powiem Ci to zamiast sprzedawać pięciostronicowy serwis.
Podsumowanie
Wybierz WordPressa, jeśli treść ma się zmieniać, sprzedajesz online albo chcesz mieć możliwość przekazania strony komuś innemu bez przepisywania jej od nowa. Wybierz kod od zera, jeśli strona ma wykonywać pracę, której nie robi żadna wtyczka, integrować się z Twoim systemem albo jest w istocie aplikacją, a nie stroną.
A jeśli po przeczytaniu tego nadal nie wiesz — napisz w kilku zdaniach, co ma robić Twoja strona. Odpowiem, która droga ma sens w Twoim przypadku, także wtedy, gdy odpowiedzią jest „żadna z dwóch”.